• Wpisów:26
  • Średnio co: 36 dni
  • Ostatni wpis:7 dni temu
  • Licznik odwiedzin:6 079 / 981 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cześć!
Mój ostatni wpis tutaj pojawił się rok temu, mimo iż ja nawet nie pamiętam kiedy to było. Znalazłam się dzisiaj na moim blogu przywołana powiadomieniem z maila, które znalazłam w folderze, którego nigdy nie otwieram.
Przeczytałam kilka moich starych postów i mimo iż oczekiwałam totalnego uczucia "cringe" to tak naprawdę czuję się całkowicie odwrotnie. Jestem dumna z mojej twórczości, która była dziełem impulsu. Wiem, że nie jest to jakaś literatura wysokich lotów, ale ja podczas tworzenia tego też nie byłam jakąś wytrawną pisarką. Byłam czternastoletnią dziewczyną, głęboko zranioną przez wydarzenia, które działy się za szybko.
Przeczytałam w moim pierwszym poście wybrałam pseudonim artystyczny "Veritta". Z tego co pamiętam, to znaczyło "prawda". Jeśli spytacie skąd ten pomysł, to powiem tyle - sama nie mam pojęcia. Mam wrażenie, że ja dzisiejsza i ja, która stworzyła tego bloga, to 2 inne osoby.
Moje życie zmieniło się o 180 stopni. To może w ramach tego, w końcu się wam przedstawię.
Mam na imię Iza. Tak, tak samo nazwałam bohaterkę mojego opowiadania, bo chciałam przeżyć chociażby na kartce jakąś przygodę. Mam 16 lat i chodzę do I klasy liceum na profilu prawniczym, czyli human xdd Nadal uwielbiam czytać i słuchać muzyki. Jednak w moim życiu pojawił się ktoś, kogo nigdy wcześniej nie wpuściłam. Bóg. Tak, właśnie On rozwiązał wszystkie moje problemy, które były tak naprawdę brakiem miłości. Te braki wypełnił mi Bóg. Dał mi też możliwość ciągłego rozwijania się pod względem psychicznym. To będąc przy Kościele poznałam moich najlepszych przyjaciół, którzy wspomagali mnie w każdym trudnym momencie.
Teraz to ja pomagam ludziom odkrywać miłość Boga. Działam w KSM (Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży), a w naszym oddziale jestem sekretarzem. Jestem też od tego roku animatorem bierzmowanych oraz zdarzyło mi się animatorować na różnych imprezach. To cudowne rozmawiać z ludźmi, którzy przechodzą przez to samo co ja i móc im pomóc, czyli być osobą, którą ja spotkałam za późno w mojej historii.
Na zakończenie chciałabym podziękować http://misie22.pinger.pl/ czyli osobie, która była tutaj, kiedy ja miałam te 14 lat i czytała to co napisałam. Byłaś moją inspiracją i motywacją do dalszego pisania. Nie wiem kim jesteś, ale dziękuję, że chociaż na chwilę pojawiłaś się w moim życiu <3

http://b1.pinger.pl/722682056890ccecc0e89421d1e477ce/10624028_783478008362419_57150355.jpg
 

 
Witam wszystkich, jeśli jeszcze ktoś tu został. Wiem, nie było mnie od ponad roku, ale teraz postanowiłam zostać na stałe. Moja nieobecność jest spowodowana głównie jednym powodem. Założyłam tego bloga pod wpływem negatywnych emocji, którymi byłam przepełniona po pewnym wydarzeniu. Po prostu potrzebowałam miejsca do "wylania" wszystkiego co duszę w sobie. Kiedy moje życie się uspokoiło, nie potrzebowałam już takiego miejsca. Jednak dziś weszłam na bloga, przeczytałam kilka postów i pomyślałam "Hej! To nie jest takie złe. Ja chcę to kontynuować" Jestem dziś nieco starsza i mądrzejsza niż byłam gdy ostatnio tu pisałam, ale wciąż mam w sobie chęć opisania wszystkich historii tworzących się w mojej głowie. Jestem nawet gotowa skończyć tą historię, którą tak niegrzecznie porzuciłam nie pozwalając jej się nawet dobrze rozwinąć.
Jeszcze raz witam was z głową pełną pasji, nowych pomysłów i mam nadzieję, że znów przyjmiecie mnie tak serdecznie, jak to było za pierwszym razem <3
Do zobaczenia kochani!
 

 
Witam wszystkich bardzo serdecznie! Weszłam dziś na bloga i zobaczyłam, że wybiło mi ponad 2000 odwiedzin! Bardzo dziękuje, za to, że jesteście ze mną i czytacie moje historię. Dziękuje za wszystkie komentarze i za obserwowanie mojego bloga. Jesteście wielcy, na prawdę dziękuje!
Z tej okazji postanowiłam zrobić drobne podsumowanie.
~Do tej pory pojawiło się 30 wpisów (31 z dzisiejszym)
~Zdołałam ukończyć 1 historię i zacząć 2 kolejne
~Historia o Ani jest zapisana na 6 stronach A4 pisanych czcionką 12, a historia o Izie do tej pory 5,5 strony.
~Obserwuje mnie osób 10, a ja obserwuję osób 12. Mam 3 znajomych i jestem znajomą 4 osób.
W sumie to już koniec podsumowania, lecz to nie koniec niespodzianek z okazji 2000
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jak ten rok szkolny szybko upłynął. Moim celem w te wakacje jest poduczenie się z matematyki i fizyki. A tak nie mówiąc już o sobie, życzę wam cudownego odpoczynku od szkolnej codzienności, zrobienia rzeczy, na które nie mieliście czasu w roku szkolnych i oczywiście żebyście nic złego sobie nie zrobili przez te wakacje, i żeby wypoczywało wam się dobrze i spokojnie Trochę chaotycznie jak zwykle, ale co na to poradzę?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziś będzie poważny post. Mianowicie chciałabym napisać coś o tolerancji. Czym jest tolerancja i dlaczego u niektórych zdaje się ona nie występować? Otóż tolerancja to akceptowanie czyjejś inności. Inności, która może wydawać się komuś dziwna i odpychająca. Jednak są zachowania, których nie można objąć tolerancją. Jeżeli ktoś zachowuje się wbrew prawu i nie przestrzega zasad funkcjonowania w danym miejscu to nie można wypierać się tolerowaniem takiego zachowania. Chyba że, osoba łamie te zasady z powodu własnych ograniczeń (np. parkuje na miejscu, w którym parkować nie można, ale robi to, bo ma chore nogi i nie może przechodzić długich dystansów). I tu chciałabym nawiązać do osób chorych.



W mojej klasie jest chory chłopak. Nie wiem dokładnie na co choruje, ale nawet gdybym wiedziała, to nigdy nie napisałabym tego w internecie. Na początku roku podchodziliśmy do niego nieco sceptycznie, bo po prostu nic o nim nie wiedzieliśmy. Teraz przynajmniej ja wiem, że to fajny kolega, który mimo trudności stara się normalnie funkcjonować i rozmowa z nim jest o wiele bardziej przyjemna niż z innymi chłopakami z mojej klasy, którzy na razie są w fazie "gimbus". Nietolerancja dla osób chorych wynika z niewiedzy o chorobach lub niepełnosprawności. Czujemy podświadomy lęk do tej osoby i nie wiemy jak się zachować w jej towarzystwie. Dopiero gdy ją poznamy to wiemy, że to taki sam człowiek jak my.

Istnieje mnóstwo odłamów nietolerancji. Jednak ja chciałbym powiedzieć jeszcze o 3 rodzajach: religijna, kulturowa i po prostu zwykła inność. Zacznę od tej drugiej. Nietolerancja kulturowa powstała na wskutek wyśmiewania tradycji i obrzędów różnych kultur. To że nie rozumiemy jakiś zachowań związanych z kulturą nie znaczy, że są one dziwne lub żeby się z nich śmiać.



Nietolerancja religijna jest drażliwym tematem ale bardzo ważnym. Każdy może wierzyć w co chce. Ja jestem chrześcijanką i w internecie cały czas spotykam się z nietolerancją. Wypisywanie na forach, że wszyscy księża to pedofile, a wszyscy katolicy to po prostu "głupi katole", który wierzą w bajeczki jest bardzo częstym zjawiskiem. W moim dość krótkim życiu spotkałam dużo osób związanych z religią w tym księży i siostry zakonne i większość z nich bała po prostu przesympatycznymi ludźmi, którzy swoje życie poświęcili Bogu. Jednak wszystkie religie są wyśmiewane co nie najlepiej świadczy o ludziach, którym po prostu przeszkadza, że ktoś jest wierzący.



I ostatnia najczęściej spotykana nietolerancja inności. Masz rude włosy i piegi? Masz kilka zbędnych kilogramów? Nie spędzasz godziny rano w łazience, żeby ułożyć włosy i są lekko rozwichrzone? Kupujesz ubrania w ciuchlandach? Masz trądzik i nie nosisz makijażu? Jeśli na większość tych pytań odpowiedziałeś "tak" to jest duża szansa, że spotkałeś się z nietolerancją np. w szkole. Dlaczego tak się dzieje? Otóż odpowiedź jest prosta. Według niektórych, gdy wytkniesz komuś wadę będziesz fajniejszy. Bardziej niezależny. Nie słuchający się zasad i rozkazów. Co z tego, że zniszczysz tej osobie psychikę i możesz doprowadzić do chorób psychicznych? Będziesz cool!
Takie myślenie jest jedną z najgorszych rzeczy jaka kiedykolwiek mogłaby ci przyjść do głowy.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zostałam nominowana przez http://takiezycieziom.pinger.pl/ . Bardzo dziękuje i chciałabym wszystkim polecić ten blog bo jest świetny


„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za 'dobrze wykonaną robotę'. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 10/11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 10/11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 10/11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

1.Jaki chciałabyś mieć nietypowy kolor włosów ?
Nie jest to nietypowy kolor włosów, ale w przyszłości chciałbym mieć rude włosy.

2.Jak nazwiesz swoje dzieci ?
Hym... Szczerze jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Myślę, że nazwę je na cześć ludzi, którzy będą w moim życiu ważni.

3.Co byś zrobiła , gdybyś wygrała w totka ?
Na pewno pojechałabym do Francji na wycieczkę, część zainwestowałbym, a za resztę spełniała resztę marzeń.

4.Ulubiona bajka z dzieciństwa ?
Mała Syrenka na 100% Nadal mam słabość do tej bajki.

5.Odważyłabyś się skoczyć na bungee ?
Może, kiedyś...

6.Często chodzisz do kina ?
Kocham chodzić, ale niestety robię to nieczęsto.

7.Podążasz za modą czy ubierasz się jak chcesz ?
Wolę ubierać się po swojemu, a po za tym uwielbiam klasyczne fasony.

8.Malujesz się ?
Nie.

9.Ulubiony smak Tymbarka?
Nie przepadam za Tymbarkiem.

10.Kolor ścian w pokoju ?
Fioletowe i niebieskie.

Ja nominuję:
http://misie22.pinger.pl
http://goldlady.pinger.pl
http://dorota2002.pinger.pl
http://alciak122.pinger.pl
http://ryzykotozabawa.pinger.pl
http://tiredsadlonely.pinger.pl
http://nicniedasiecofnac.pinger.pl
http://gosc0001.pinger.pl
http://cudaarchitektury.pinger.pl
http://brakslow344.pinger.pl

Pytania:
1. Kim chciałaś/chciałeś zostać w dzieciństwie?
2. Uczysz się czy pracujesz?
3. Jakie jest twoje hobby?
4. Jaki jest twój ulubiony gatunek muzyczny i wykonawca?
5. Jaka jest twoja ulubiona książka?
6. Dlaczego zacząłeś/zaczęłaś blogować?
7. Co chciałabyś/chciałbyś osiągnąć w życiu?
8. Jakie jest twoje marzenie?
9. Czy chciałbyś być sławny?
10. Jaki jest twój ulubiony kolor?
 

 
Witam. Oto drugi rozdział mojego najnowszego opowiadania. Mam akurat wenę do pisania akurat w tej tematyce, więc serdecznie zapraszam do przeczytania
_________________________
Pożar szybko ugaszono, ale na tym skończyły się lekcje tego dnia. Grupa chłopaków niezdająca sobie sprawy z niebezpieczeństwa jakie przed chwilą wystąpiło, darli się wniebogłosy wychwalając koniec lekcji. Powoli zaczęli odchodzić z boiska, tylko Iza jakoś nie mogła tak po prostu odejść. To byłoby dla niej zbyt dziwne. Tak normalnie pójść do domu, opowiedzieć mamie o swoim dniu, potem zrobić lekcje, coś poczytać i pójść spać tak jak zawsze? To nie powinno być tak dziwnie. Nadal lekko wstrząśnięta dziewczyna ruszyła w stronę domu. Kiedy przeszła kilka kroków poczuła dziwny ból w nodze. I wtedy przypomniała sobie o tym jak biegnąc potknęła się na schodach i upadła na kawałek szkła. Rana była płytka i znajdowała się na nad kolanem. Mimo że, noga ją bolała, Izabela w duchu cieszyła się, że miała na sobie spódnice którą mogła zasłonić zranienie.
Szła dalej, starając się zachować normalny sobie sposób chodzenia, kiedy ktoś ją zaczepił. Był to Kuba, wciąż lekko roztrzęsiony z niepokojem w oczach.
- Chciałem ci podziękować. - powiedział, a Iza spojrzała na niego uważniej. Mimo że, na twarzy miał mieszaninę niepokoju i ulgi, co dawało rezultat śmiesznego grymasu ubrudzonego popiołem, wciąż był przystojny.
- Za co? - spytała dziewczyna. - Po prostu zachowałam się jak człowiek.
- Ale niewielu ludzi zdecydowałoby się narażać siebie by uratować kogoś kogo się nie zna. - powiedział Kuba prawie bez namysłu. - A poza tym, mam na imię Kuba. W tym zamieszaniu nie zdążyłem się przedstawić.
- Iza. - powiedziała ściskając wyciągniętą rękę chłopaka. Wtedy poczuła w nodze ból i szybko dodała – Bardzo się śpieszę, pogadamy jutro.
Odeszła szybkim, choć lekko kulawym krokiem, ale Kuba zaraz ją dogonił. Przez chwilę szli w milczeniu, lecz potem powiedział:
- Tajemnicza jesteś.
- A ty natrętny.
- Ja? Natrętny? Od kiedy wdzięczność i natrętność to to samo?
Dziewczyna zatrzymała się i powiedziała:
- Nie rozumiem wdzięczności w sprawach, w których każdy powinien postąpić tak samo. U każdego występuje odruch ratowania życia.
- Nie u każdego. Nie wiem, czy ja bym zdobył się na odwagę, żeby wejść do pokoju pełnego płomieni, w celu uratowania kogoś całkowicie mi obcego, który w szkole ma niezbyt pochlebną opinie. Jesteś bohaterką. I nic z tym nie zrobisz.
- No, dobrze. Mogę być bohaterką, ale nikt ma się o tym nie dowiedzieć. I tak mam już wystarczająco przerąbane w szkole. Gimbusom nigdy nie wmówisz jak powinno się żyć.
 

 
Witam. Dzisiaj zamiast tradycyjnego wpisu chciałabym podzielić się czymś dość osobistym, a mianowicie moimi 7 ulubionymi piosenkami. Jest to osobista sprawa, bo muzyka, której słuchamy wiele o nas świadczy.

#7
Rihanna - Cry

#6
Melanie Martinez - Dollhouse

#5
Thousand Foot Krutch - Be Somebody

#4
Meghan Trainor - Dear Future Husband

#3
Simple Plan - Welcome to my life

#2
Anna Jantar - Nie wierz mi, nie ufaj mi

#1
Billy Boyd - The Last Goodbay
 

 
Była odważna i wygadana. Z pozoru była szczęśliwa i cieszyła się życiem. Nie przejmowała się błahostkami i czerpała z życia jak najwięcej. Często się śmiała i cudownie wyglądała z uśmiechem na twarzy. Ale to wszystko to tylko były pozory. Nikt nie wiedział, że każde niemiłe słowo było kolejnym nożem w jej sercu. Każda kąśliwa uwaga na temat jej wyglądu bolała ją o wiele bardziej niż to wyglądało. Jeśli ona odpowiadała ciętą ripostą, to w jej sercu był wielki ból. Miała wielu przyjaciół, ale każdy ją zranił i odszedł. Nie potrafiła zaufać już nikomu. Miała obok siebie bratnią duszę, ale nie umiała jej do końca zaufać, bojąc się, że znów zostanie odrzucona. O miłości nigdy nawet nie myślała. Uważała się za brzydką na miłość. Twierdziła, że żaden chłopak nie mógłby jej pokochać. Nienawidziła swojego ciała. Wiedziała, że jest dobrą osobą i wartą miłości i przyjaźni. Miała piękne wnętrze, lecz mało kto o tym wiedział. Spotkała go w szóstej klasie. Wiedział, że ona ma poczucie humoru, i razem śmiali się odgrywając parę przez rok. Ale ona naprawdę go pokochała. Stwierdziła, że musi się dla niego zmienić. Chciała być piękna. Chciała wreszcie skończyć z tą samotnością. Chciała mieć przyjaciół. Pewnego dnia wróciła do domu i stwierdziła, że już nigdy nie tknie jedzenia. Trzymała się długo swojego postanowienia, jednak nie zyskała dzięki temu nic. Nabawiła się anoreksji. Walczyła z nią całe trzy lata, ale nie miała szans. Zmarła, bo sama zagłodziła się na śmierć. Sama zgodziła się na swój los. Na jej nagrobku napisano "Zmarła z miłości". Chłopak dowiedział się o tym. Nie mógł znieść tego poczucia winy. Czuł się jakby to on był w 100% winny za jej śmierć. Niedługo później dołączył do niej zabity poczuciem winy. Na zawsze zostali połączeni dziwną więzią nie do przerwania.
---------------
Oto taki krótki oneshot. Mam nadzieję, że wam się spodoba, bo starałam się poruszyć poważny temat anoreksji i głodzenia się tylko po to by się komuś spodobać.
  • awatar Pozytywna32: Mi się osobiście to opowiadanie podobało. Po co się zmieniać dla kogoś ? Albo cię ten ktoś zaakceptuje jaką jesteś, albo nie jest ciebie wart. Zapraszam do mnie. Może coś skomentujesz ? Jeśli ci się spodoba śmiało obserwuj :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witam. Przepraszam za moją długą nieobecność, ale nie miałam dostępu do internetu. Jak może ktoś z was zauważył z bloga zniknęły dwa rozdziały nowego opowiadania, ale straciłam wenę do pisania tej historii. Kiedyś ją dokończę, ale nie teraz. Mam nadzieję, że szybko wymyślę coś nowego i, że tym razem uda mi się napisać całą. Dziś mamy Wielkanoc, więc chciałabym wam życzyć Wesołych Świąt, zdrowia, szczęścia, pomyślności i żeby w życiu układało się wam jak najlepiej.
 

 
Droga Przyjaciółko!
Nie rozmawiałam z Tobą od kilku dni. Zniknęłaś z mojego życia, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Już nie rozmawiasz ze mną na przerwach. Teraz rozmawiasz z Nią. Czemu zostawiłaś mnie dla Niej? Co Ona ma takiego? Może i jest piękna i bogata, ale na pewno nie da Ci tego, co ja mogłam dać. Nie ma w sobie tyle miłości, ile ja mam. Może i jest popularna i ma mnóstwo znajomych. Może i jej największą aspiracją jest znalezienie chłopaka. Może i nie chce nic więcej od życia. Ale to ja chciałam ci dać całe moje życie. Każdą moją najpiękniejszą chwilę. Mogłam skoczyć za Tobą w ogień, oddać Ci nerkę, lub cokolwiek byś chciała. Gdybyś chciała dałabym Ci cały świat. Bo ja chciałam Twojego szczęście. Widzieć uśmiech na Twojej twarzy. Bo Twoje szczęście było moim szczęściem, a Twój smutek był moim smutkiem. Tęsknie za długimi rozmowami przez telefon, żartami, które śmieszyły tylko nas, nawet tęsknie za Twoimi dziwactwami. Bo je kochałam. Kochałam każdą z tych rzeczy, które teraz mi odebrałaś. Ale ty i tak powiesz, że to moja wina. Bo, przecież kto uwierzy dziwaczce, z którą nikt nie chce rozmawiać? Kto w ogóle jej wysłucha? Kiedyś miałam nadzieję, że to ty mnie wysłuchasz. Że to ty będziesz mnie wspierać, kiedy ludzie nie będą chcieli mi wierzyć. Ale ty postanowiłaś odejść. Znalazłaś lepsze przyjaciółki, które powiedziały Ci, że nie warto się ze mną przyjaźnić. Nie umiem Cię za to winić. Bo jesteś szczęśliwa. A Twoje szczęście, jest moim cholernym szczęściem...
Twoja Przyjaciółka

  • awatar ∇ ♏iSS ℜℰℭKℓℇSS ∆: a dlaczego by nie. e tam, prawdziwy przyjaciel jest. nie musi z Tobą gadać ciągle, ale znajdzie zawsze metodę na Twój smutek i wie, że jest Ci źle. xoxo
  • awatar Takie życie, zacny człowieku...: Znam. ci ,,najlepsi" od dawna są moim przekleństwem.
  • awatar Gość: wiesz... myślę, że to nie szczęście zmienia ludzi, a cierpienie... "ran tysiące przez miesiące zostawiły wspomnienie bólu cierpiące i chcę to z tyłu zostawić lecz nie mogę bo nie mogę ich w sobie strawić bo ciągle mi stoją ością w gardle i gryzą duszę zajadle nadto wielka niepewność doskwiera i wszystko z tym związane boleśnie uwiera uwiera ciśnie martwi rwie i gryzie dopóki chyba wszystkie wnętrzności nie wygryzie ty też walczysz i ty przegrywasz chodź może na innym polu kiwasz lecz ciężko wygrać z samym sobą gdy nabyte nawyki nie są ozdobą..." liviett
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witam. Mam trochę zajęć na głowie, więc nie zdążyłam jeszcze napisać rozdziału, ale za to chciałabym napisać o najcudowniejszej rzeczy, jaka powstała. Chodzi mi o książkę. Czytać nauczyłam się kiedy miałam 4 lata. Moja motywacja do nauki była dość dziwna, ale na przestrzeni lat wiele razy cieszyłam się, że zaczęłam czytać tak wcześnie. Mój starszy brat i siostra cioteczna chwalili się, że oni umieją czytać, więc ja też chciałam się nauczyć. Mojej mamie spodobał się ten pomysł i mnie nauczyła. Od kiedy nauczyłam się czytać pokochałam książki i trochę dziwnie się czułam, kiedy w pierwszej klasie pani mówiła, żeby rodzice nam pomogli czytać lektury. Do kwietnia 2014 roku nie miałam żadnej ulubionej książki, ani nawet gatunku literackiego. Wtedy czytałam dużo rzeczy szukając czegoś co mnie zaciekawi. Byłam i wciąż jestem stałym bywalcem biblioteki miejskiej (bo w szkolnej nie ma ciekawych książek, są tylko lektury ). Jednak w tenże kwiecień (to było w czwartek przed niedzielą palmową) byłam w bibliotece i zauważyłam na półce pewną serię. Był to "Harry Potter". Nie wiedziałam jaką książkę wziąć, więc postanowiłam wziąć Harry'ego. To była jedna z tych decyzji, której nigdy nie pożałuję. Wiem, że są osoby, które uważają "Harry'ego Pottera" za głupią książkę o czarodziejach, ale dla mnie to znacznie więcej. Dzięki temu, że to przeczytałam stałam się o wiele bardziej pewna siebie i odważna. Ta książka nauczyła mnie, że w życiu nie liczą się pieniądze czy władza, a miłość i przyjaźń. Czytanie tej serii było dla mnie wspaniałą przygodą i często do niej wracam.




Drugą serią, którą czytałam w czymś co nazywam "kacem książkowym" po "Harrym Potterze" były "Dary Anioła", autorstwa Cassandry Clare. Nie jest to tak znana seria, ale bardzo sympatyczna. Opowiada o świecie Nocnych Łowców, którzy walczą w niekończącej się wojnie z demonami. Jest tam także wiele wątków romantycznych. Tą serię czytało się bardzo sympatycznie, ale szczerze nie wywarła na mnie takiego wpływu, jak inne serie. Jednak pojawiła się postać, która była bardzo intrygująca. Był to Sebastian, który naprawdę nazywał się Jonathan Morgenstern i był starszym bratem głównej bohaterki Clary Fray. Clary nie wiedziała, że ma brata, a Jonathan żywił do niej uczucie zbliżone do miłości. Nie wiem jak nazwać tą miłość, ale nie była to miłość jaką kocha się siostrę. Z tejże książki pochodzi cytat, który zapadł mi w pamięć "Kochać to niszczyć, a być kochanym to zostać zniszczonym"



Kolejną serią tej samej autorki, jest seria "Diabelskie Maszyny". Akcja także dzieje się w świecie Nocnych Łowców, jednak ta książka nauczyła mnie wielu rzeczy. Wszystko dzieje się w XIX w. kiedy to 17-letnia Tessa Gray, sierota, którą opiekowała się ciocia, po śmierci opiekunki jedzie do Londynu do swojego brata. Wszystko jednak było podstępem, by zwabić ją do Londynu i wykorzystać jej moc zmieniania postaci przy trzymaniu w ręku przedmiotu należącej do tej osoby, oraz wnikania w myśli tej osoby. Nocni Łowcy ratują Tessę, ale Mistrz nie spocznie póki jej nie wykorzysta do swojego niecnego celu. Mistrz włada armią automatów wyglądających jak ludzie, których bardzo trudno pokonać. Występuje tu także bardzo skomplikowany wątek miłosny. W Tessie najpierw zakochuje się Will Herdonale - Nocny Łowca, który jest bardzo tajemniczy, sarkastyczny, a sobą potrafi być tylko przy swoim najlepszym przyjacielu Jemie. Kiedy Tessa zaczęła odwzajemniać uczucie Willa, ten chciał zrobić wszystko by przestała. Starał się jej unikać, a ona spędzała co raz więcej czasu z Jemem. Jem Carstairs pochodził z Chin i był sierotą. Jego rodzice zginęli, kiedy demon przyszedł zemścić się za to, że matka Jema wybiła jego potomstwo. to, że zabiła jego potomstwo. Związał rodziców Jamesa, a jemu samemu dał narkotyk yin fen. Później zabił rodziców chłopca. Inni Nocni Łowcy zorientowali się, że coś jest nie tak i wkroczyli do środka. Nieustannie próbowali go uleczyć, ale uzależnienie było zbyt duże. Odstawiając narkotyk przyśpieszał śmierć, a biorąc spowalniał. Mimo to dawano mu marne szanse na przeżycie.
Specyficzność wątku miłosnego polegała na tym, że Will i Jem byli ze sobą bliżej niż bracia i obaj byli zakochani w Tessie, a ona kochała szczerze ich obu. To wszystko najlepiej opisuje ten wykres:



Według mnie jest to jedna z niewielu książek, która odpowiedziała na pytanie: Czym jest miłość?
Jeszcze nie doczekała się ekranizacji, ale mam nadzieję, że jak już pojawi się film to dorówna poziomowi książki. Tu pokaże wam bardzo fajny fanowski filmik:

Ostatnią serią jaką ostatnio się zainteresowałam jest "Władca Pierścieni" Przeczytałam dopiero "Drużynę Pierścienia", ale już mogę powiedzieć, że książka jest bardzo fajna, sceny walki trzymają w dużym napięciu, ale co najważniejsze, pokazuje, że ludzie różnych ras mogą być przyjaciółmi. Gimli był krasnoludem, a Legolas elfem. Ich dwie rasy były do siebie wrogo nastawione, ale oni mimo to stali się najlepszymi przyjaciółmi. Przyjaźń pojawia się tam bardzo często, nie tylko ta" między rasowa" Sam mógł zrobić wszystko dla Froda, a Frodo był gotowy zrobić wszystko dla Sama. Merry i Pippin także mogli się poświęcić za przyjaciół bez mrugnięcia okiem. I to właśnie podoba mi się w świecie Tolkiena. Stworzył świat, gdzie dla ludzi ważniejsza jest miłość i przyjaźń niż skarby i władza.


Gdyby kogoś interesowało co się stało z bohaterami po wydarzeniach z "Władcy Pierścieni" polecam ten filmik:
 

 
Witam. Dawno mnie nie było, ale we wtorek miałam wycieczkę, a w środę odsypiałam po wycieczce . Chciałabym przedstawić wam w skrócie moje nowe opowiadanie. Będzie ono zupełnie inne od tamtego, ponieważ będzie napisane w moim ulubionym gatunku literackim - fantasy. Ale zanim zacznę chcę wam polecić piosenkę, którą znalazłam dopiero niedawno, ale mnie oczarowała.


Główną bohaterką jest Annabelle. Jest córką księcia Arafina i wnuczką króla Gretorna, który włada krainą zwaną Tederland. Mimo bycia księżniczką Annabelle nie ma wcale lekko. Ma dwie siostry, które są zupełnie inne niż ona. Céleste i Lucette były głupiutkimi księżniczkami, których nie interesuje nic oprócz czubka ich nosa. Życie w Tederland i sąsiadującym Midistos biegło spokojnie do czasu pojawienia się największego zagrożenia od wielu lat. Mieszkańców tych krain zaczęły porywać i pożerać dziwne stworzenia. Czy Annabelle uda się cokolwiek zdziałać w obronie swojego królestwa? Mam nadzieję że wam się spodoba, a tym czasem chciałabym wypowiedzieć się w pewnym temacie, a mianowicie o samotności. Dziś w szkole doświadczyłam tego dziwnego uczucia więc chciałam o nim coś napisać. Jest to bardzo dziwne zjawisko. Potrafi doprowadzić człowieka do śmierci, ale jest "zniszczone" gdy pojawi się przy nas tylko jedna osoba. Dlaczego samotność dosięga ludzi, którzy chcę być sobą, a wszystkie plastikowe lale nigdy nie dowiedziały się co to jest? Życie jest totalnie niesprawiedliwe. Chcesz być kimś oryginalnym. innym niż wszyscy, a jedyną twoją "przyjaciółką" staje się właśnie samotność. Dosięga nas także, jeśli wyglądamy inaczej. Czy wygląd naprawdę gra aż tak wielką rolę? W dzisiejszym świecie nie da się wejść na szczyt, bez bycia dziwakiem i popychadłem na drodze. Kiedy jesteśmy dziećmi rodzice uczą nas, żebyśmy byli dobrzy. Ale kiedy jesteśmy dobrzy nic nam z tego dobrego nie przychodzi. Jedyna nadzieja dla tego świata jest w ludziach silnych psychicznie, którzy się nie poddają. A bardzo trudno się nie poddać, gdy w grę wchodzi samotność.








 

 
Witam. Oto już ostatnia część historii o smutnej miłości. Przedstawię ją jako streszczenie wydarzeń występujących po ostatniej części. Serdecznie zapraszam.


Reszta tej historii będzie opowiedziana z mojej perspektywy. Lekarze powiedzieli Ani, że przyjdzie do niej rodzina, bo przecież rodzina Czarka za takowych się podawała. Nie umieli powiedzieć Ani ile nieszczęścia i smutku ją w życiu spotkało. Nie wiadomo jak, Czarkowi udało się namówić rodziców na pewną kontrowersyjną, lecz dojrzałą rzecz. Zaproponował by adoptowali Anię. By nie musiała przechodzić tego wszystkiego jeszcze raz. Bo nie umiałby patrzeć ponownie na jej ból. Po długich namowach, zgodzili się. Ania szybko wyzdrowiała, a rodzina Czarka przeprowadziła się do Warszawy. Tam wiedli dalsze życie. Ania i Czarek skończyli szkołę z dobrymi ocenami. Po liceum, Ania zdecydowała się pójść na medycynę, a Czarek na prawo. Ania była szczęśliwa, w przeciwieństwie do Czarka. To był dla niego koszmar, gdy jego ukochana była tuż o krok, a on nigdy nie będzie mógł jej mieć. Widział ją z innymi chłopcami i nie mógł znieść tego widoku. On sam nigdy nie miał dziewczyny. Po prostu nie potrafił przestać jej kochać. Kiedy mieli po 24 lata Ania wyszła za mąż. Miał na imię Adam. Był porządnym człowiekiem, ale Czarek nie mógł go polubić. On mógł być szczęśliwy z Anią. Dlatego Czarek traktował go chłodno. Dwa lata później Ania i Adam doczekali się dzieci. Bliźniaków. Nazwali ich Dorota i Jan. Lekki paradoks zważywszy na to, że tak nazywali się prawdziwi rodzice Ani. W wieku 53 lat Czarek zmarł z powodu zawału serca. Dwa lata później Ania dostała list. Okazało się, że odziedziczyła spadek po swoim ojcu. Nie rozumiała tego. Poradziła się mamy (tej adopcyjnej), a ta z bólem serca wszystko jej wyjaśniła. Ania nie potrafiła tego znieść. Nie umiała sobie wyobrazić, że ktoś kochał ją tak bardzo jak Czarek. Zamknęła się w pokoju i wzięła garść tabletek. Popiła alkoholem i powoli zasnęła. Śniło jej się że idzie z Czarkiem przez park. Oboje z powrotem mają 15 lat i są szczęśliwi. I tym zakończyli historię. Trzymając się za ręce i idąc przez siebie. Oczywiście istnieje inne wątki do wyjaśnienia. Na przykład co się stało z mężem i dziećmi Ani? Otóż, nigdy nie dowiedzieli się prawdy. Nic nie wiedzieli o tak wielkiej miłości jaką mogą się darzyć ludzie, którzy skończyli trzymając się za ręce.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witam. Dzisiaj wyjątkowo nie będzie rozdziału. Dziś chciałabym podzielić się tym co siedzi w mojej głowie. Otóż chcę opowiedzieć wam co nieco o mojej szkole. Jestem uczennicą gimnazjum i szczerze, muszę przyznać, że jest mi ciężko. Chodzę dopiero do pierwszej klasy i nie umiem wyobrazić sobie tych kolejnych dwóch lat. Nie chodzi mi o naukę, bo z nią idzie mi całkiem dobrze, ale chodzi mi o ludzi. Zarówno o uczniów, jak i o nauczycieli. Może zacznę od nauczycieli. Wśród szanownego grona pedagogicznego znajdą się tacy, z którymi da się dogadać, ale są i tacy którzy chyba nie rozumieją że nie uczymy się tylko jednego przedmiotu i że robienie testów co lekcje, oraz zadawanie pracy domowej, której nikt nie umie zrobić nie pomaga w nauce, a wręcz zniechęca. Świetnym przykładem jest mój nauczyciel od informatyki. Na lekcjach mówi tak, że nikt go nie rozumie, potem zadaje pracę domową, której nikt nie odrabia bo nie wie jak. Są także tacy nauczyciele, którzy są niesprawiedliwi. Lepiej traktują osoby, które mają na przykład bogatych rodziców, którzy pracują w jakiś wpływowych miejscach. No, ale teraz skupię się bardziej na uczniach, wśród których nie potrafię się odnaleźć. Zwłaszcza nie rozumiem dziewczyn. Oczywiście, są normalne fajne dziewczyny, ale one znajdują się co raz rzadziej. Częściej na swojej drodze spotykam takie, dla których najważniejszy jest wygląd. Nie rozumiem ludzi dla których to jest największym priorytetem. W mojej klasie są 3 dziewczyny na 11, które się nie malują. Na WDŻ uczyliśmy się, że to jest normalne, bo dziewczyny chcą się na siłę podobać chłopakom, ale ludzie, trochę umiaru! W naszej szkole są mundurki w postaci białej koszuli. Nie ważne czy zapiętej, czy rozpiętej ważne żeby była koszula. No i to także znajdują się dziewczyny, które specjalnie nie noszą koszuli, bo twierdzą że brzydko w niej wyglądają. Dla mnie to jest po prostu głupota, bo za każdy dzień bez mundurka traci się punkty z zachowania. Ale gorsze od nich są osoby, które żeby być szczęśliwym, muszą zgnoić kogoś kto odbiega od tych dziwnych norm lub kogoś, kto im po prostu nie pasuje. Codziennie w szkole spotykam osoby, które klną jak szewc i męczą osoby, które nie potrafią się przed czymś takim obronić. A dlaczego to robią? Żeby wydawać się fajnym. Zgnoiłeś kujona? Ale jesteś fajny! Obraziłaś brzydulę? Jaka jesteś cool! Ludzie dziwią się dlaczego co raz więcej nastolatków popada w depresję, a powód jest oczywisty! Robiąc tak, można naprawdę kogoś skrzywdzić, a nawet doprowadzić do samobójstwa! Sama padałam ofiarą takiego traktowania, ale z powodu silnej osobowości umiem się tym nie przejmować. Kolejną grupą, znów głównie żeńską, nazywam "pseudo emo". Są to dziewczyny, który cały wolny czas spędzają na mówieniu rzeczy takich jak "Jaka ja jestem gruba!" "Nikt mnie nie kocha, na zawsze będę sama!". W większości mówią tak nie dlatego, bo jest im źle i potrzebują pomocy, ale tylko po to żeby zyskać komplementy. Jeśli byłoby im naprawdę źle to nie sądzą by obwieszczały to całemu światu. Do tej grupy należą także osoby, które się tną tylko by zwrócić dla siebie uwagę. Nie robią to z żadnego konkretnego powodu, który by ich do tego zmusił! Według mnie, jeśli ktoś tak cierpi, że aż się tnie, to nie opowiada o tym psiapsiułom na lekcjach. "Wczoraj się cięłam." "Na serio? Ja też!" Nie wiem czy oni nie rozumieją, że jeśli już dochodzi do tego to z człowiekiem jest na prawdę źle. Dla nich to forma "bycia fajnym". Ostatnim typem ludzi są ci, którzy nie mają za grosz szacunku do nikogo, ani niczego. Oni mnie denerwują najbardziej. Są chamscy dla każdego, nie znają kultury i nie da się z nimi dogadać. Jak już mówiłam są osoby, z którymi można się dogadać i są to fajni ludzie, ale trudno ich znaleźć. Zwykle siedzą cicho, sami lub z jednym przyjacielem. Gimnazjum jest dla mnie ciężkim okresem. Czuję, że tam po prostu nie pasuję i naprawdę nie wiem jak tam przetrwam. Miłuję każde święta, ferie i weekendy, bo wtedy mogę pójść do domu i wreszcie być sobą i nie musieć się bać, że komuś będzie przeszkadzało jaka jestem. Jestem bardzo szczęśliwa, że mam dobre relacje z rodzicami zwłaszcza z mamą, która umie mi pomóc w każdej sytuacji. Byłam jej wdzięczna za to najbardziej, gdy moja najlepsza przyjaciółka znalazła sobie nowe przyjaciółki, a mnie po prostu zostawiła, bo nie byłam za mało fajna. Ale teraz mam dwóch przyjaciół i jedną przyjaciółkę, którym nie przeszkadza to jaka jestem. Oczywiście, ktoś z was może nie zgadzać się z moją wypowiedzią, ale to co napisałam to moje myśli i spojrzenie na pewne sprawy. Może i jestem za młoda by wszystko zrozumieć, ale na razie wystarczy mi, że rozumiem jaka chcę być. A najbardziej chcę być normalną dziewczyną, która lubi czytać książki i ma wiele marzeń do spełnienia. Na koniec życzę Wam wszystkim by Wasze najskrytsze marzenia spełniły się i byście znaleźli własną drogę życia.
Veritta
  • awatar Takie życie, zacny człowieku...: Rozumiem cię. Mam to samo. I inne problemy z koleżankami. Na szczęście znalazłam przyjaciółkę. Ja jestem w drugiej klasie. I też myślę o przeżyciu w tej budzie... No ale nawet to przeminie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witam. Oto kolejna część mojego opowiadania. Z powodu wydarzeń z ostatniej części, tym razem wszystko opowiadane jest oczami Czarka.



Od kiedy Ania wyjechała minęło 5 godzin. Czarek niepokoił się o nią więc postanowił zadzwonić. Nie odbierała telefonu, co było bardzo dziwne bo zwykle odbierała. Czarek był co raz bardziej sfrustrowany. Napisał jej sms'a i zastanawiał się co zrobić dalej. A jeśli jej się coś stało? Jeśli pociąg, którym jechała był uszkodzony i był wypadek? Postanowił włączyć wiadomości. Jeśli pociąg się rozbił to na pewno o tym powiedzą. Z początku nic nie wskazywało na okropną wiadomość, póki spikerka nie powiedziała:

„Wiadomość z ostatniej chwili. W Warszawie w okolicy ulicy Bolesława Chrobrego zderzyły się dwa samochodu. Bilans ofiar wypadku wynosi 1 osobę ciężko ranną i 5 zmarłych. Przenieśmy się do naszego reportera, który jest na miejscu wypadku”

Czarek zaczął przysłuchiwać się uważniej.

„Dzień Dobry państwu. Przyczyną tego tragicznego wypadku było zjechanie pierwszego samochodu na równoległy pas. Nie wiadomo czy kierowca był pod wpływem alkoholu. Nie wiadomo także kim jest jedyna osoba, która przeżyła wypadek. Wiemy tylko, że jest kobietą w wieku około 15 lat. Jest w stanie krytycznym. Była ubrana w zieloną bluzkę i jeansy, a na szyi miała srebrny naszyjnik z sercem. Ma czarne włosy i fioletowe oczy. Jeśli ktoś wie kim może być dziewczyna proszony jest o natychmiastowy kontakt.”

Czarek był przerażony. Wiedział że to była Ania. Wszystko się zgadzało. Nie mógł w to uwierzyć. To nie mogło się zdarzyć. Wciąż nie mógł w to uwierzyć, nawet gdy siedział z rodzicami w samochodzie i jechali do Warszawy. Jechali dość szybko i dojechali w dość krótkim czasie. Czarek wręcz wbiegł do szpitala. Za nim wbiegli rodzice. Długo dopytywali się o Anię. Lekarz podziękował za podanie danych, jednak powiedział, że tylko rodzina może odwiedzić dziewczynę.
- To moja siostra. - powiedział szybko Czarek. Lekarz nie wypytywał dłużej i pozwolił im wejść do środka. Na pierwszy rzut oka można się było nie domyślić, że osoba na łóżku to właśnie Ania. Była cała przykryta bandażami i gipsem. Była nieprzytomna. Tylko po oczach można było poznać, że to ona, mimo iż oczy miała zamknięte. Wyglądała jak anioł, który spadł z nieba i połamał wszystkie kości. Czarek usiadł na krześle obok łóżka, a jego rodzice wyszli porozmawiać z lekarzem. Chłopak złapał Anię za rękę i lekko ją po niej głaskał. Mimo że, nie mogła go usłyszeć, zaczął mówić.
- Wiesz, słyszałem kiedyś, że osoby po ciężkim wypadku mogą słyszeć i widzieć wszystko co się wokół nich dzieje, ale nie mogą się obudzić. Może to prawda, a jeżeli tak to jedyne co chce ci powiedzieć to, że kocham cię. Kochałem cię od dnia w którym cię zobaczyłem. Nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia a to właśnie mi się przydarzyła. Kochałem i będę cię kochał do dnia w którym umrę. Więc zrobię wszystko żebyś z tego wyszła i żebyś była szczęśliwa. Bo twoje szczęście jest moim szczęściem.
Czarek siedział z Anią do wieczora, kiedy to pielęgniarka wyrzuciła go, mówiąc, że pora odwiedzin się skończyła. Podczas gdy on był z Anią, jego rodzice wynajęli pokój w hotelu nieopodal szpitala. W nocy chłopak nie mógł zasnąć. Wiercił się niespokojnie w łóżku i próbował wywołać sen. Wreszcie mu się to udało, lecz spał bardzo krótko. Zbudził go dźwięk telefonu jego mamy. Zaspana kobieta odebrała:
- Halo? - jej rozmówca mówił długo, a jego wypowiedź najpierw ją uszczęśliwiła, a potem zasmuciła. - Oczywiście, już jedziemy.
Czarek po cichu poszedł do pokoju rodziców i stanął w drzwiach.
- Mamo, co się stało?
- Czarek, idź spać. Powiem ci jutro.
- Chcę wiedzieć teraz. To coś o Ani? Czy ona...?
- Nie. Obudziła się...
- To dlaczego jeszcze tu siedzimy?!
- Czarek! Posłuchaj! Obudziła się, ale ma amnezje. Nic nie pamięta. Nawet jak się nazywa.
 

 
Witam. Dzisiaj rozdział wyjątkowo na tygodniu. W mojej szkole panuje jakaś epidemia i kilku nauczycieli się pochorowało, więc mam więcej czasu. Teraz muszę spróbować się nie zarazić, co będzie ciężkie bo mam słabą odporność. A oto kolejna część historii. Proponuję czytać z muzyką.


Ania opowiedziała całą historię Czarkowi. Chciał jechać z nią, ale ona stwierdziła, że to jej podróż. Musi sama to załatwić. Ciężko było jej się rozstać z ukochanym, ale czuła, że musi tak zrobić. Siedziała w pociągu myśląc kim jest jej ojciec. Czy to miły i kochający człowiek, czy może typ bez uczuć. Podróż dłużyła się w nieskończoność. Po chwili Ania zauważyła, że chłopak siedzący naprzeciwko gapi się na nią. Uśmiechał się dziwnie i podszedł do niej. Usiadł na miejscu obok i powiedział:
- Cześć. Jestem Mirek.
- Ania. - odparła ściskając jego wyciągniętą dłoń.
- Dokąd jedziesz Aniu?
- Do Warszawy. A ty?
- Tak samo.
Zaczęli rozmawiać. Było całkiem miło. Mirek był przyjazny i też interesował się fizyką. Miał długie brązowe włosy zaczesane w kucyk. Ubrany był w jeansy i skórzaną kurtkę. Rozmowa zeszła na temat Czarka:
- Mam chłopaka. Ma na imię Czarek i dzięki niemu czuję, że żyję.
- Szkoda. Gdybyś była wolna, zrobiłbym wszystko byś była moja.
Ania nie bardzo wiedziała, jak na to zareagować. Ale już nie musiała tego robić, bo pociąg stanął na jej stacji.
- To moja stacja. - powiedziała i wstała z miejsca.
- Moja też. Hej! Mój kumpel miał po mnie przyjechać, więc może cię podwieźć?
- Dzięki, ale sama nie bardzo wiem gdzie mam iść.
- Masz adres?
- Mam.
- Mój kolega zna na pamięć plan Warszawy, więc na pewno znajdzie drogę.
- No dobrze. - zgodziła się dziewczyna.
Poszła z Mirkiem do samochodu. Powiedziała im na jaki adres ma jechać i znów zagadała się z chłopakiem. Jechali szybko, ale Ani to nie przeszkadzało. Kolega Mirka wyjął ze schowka trzy piwa. Nigdy nie piła, ale za namową Mirka spróbowała. Potem wszystko wydarzyło się zbyt szybko. Przed maską pojawił się nagle jakiś samochód. Rozległ się wielki huk i Ania straciła przytomność.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam. Nie pisałam bardzo długo, ale miałam trochę problemów i nie miałam czasu.
Ale dzisiaj udało mi się napisać

Ania był zdruzgotana. O co chodzi? Wzięła do ręki kolejny list i przeczytała:

Droga Aniu!
Piszę do Ciebie ten list jako formę pożegnania. Jestem koszmarną osobą. Zepsułam życie ludziom, których kochałam. Tobie także. I nie mogę się z tym pogodzić. Jak mogłam zranić moją małą księżniczkę? Przez 15 lat żyłaś w kłamstwie. Wmówiłam Ci, że tata jest Twoim tatą, co nie było prawdą. Gdy wszystko się skończy, proszę zgłoś się pod ten adres: Jan Ragwiński
ul. Bolesława Chrobrego 8
Warszawa
Wiem, że będziesz na mnie zła, ale nie umiem inaczej. Nie potrafię żyć ze świadomością, że zniszczyłam Ci życie. Że jestem przyczyną Twojego smutku. Że nie mogę dać Ci tego, czego potrzebujesz.
Zawsze będę Cię kochać,
Mama

Ania nic z tego nie rozumiała. Otworzyła ostatni list.

Droga Aniu!
Nie znasz mnie, ale ja znam Ciebie. Wiem, że Twoje życie się zmieniło, i że dowiedziałaś się prawdy. Ale znasz wersję swoich rodziców. Nie znasz mojej wersji wydarzeń. Wszystko zaczęło się od wakacji 1987 roku, kiedy ja i Twoja mama mieliśmy po 17 lat. Spotkaliśmy się przypadkiem, na plaży w Sopocie. Dorota uratowała mnie przed utonięciem. Może to trochę żałosne, ale tak było. Razem spędziliśmy resztę wyjazdu. Kiedy wyjeżdżała czułem, że ją kocham. Przyrzekliśmy sobie, że spotkamy się tutaj za rok. Do naszego spotkania pisaliśmy listy i rozmawialiśmy przez telefon. Zakochaliśmy się. Nasze potkanie w Sopocie było najpiękniejszym tygodniem mojego życia. Mieliśmy już plany, co zrobimy po skończeniu szkoły. Niestety nie miały prawa się spełnić. Gdy skończyłem szkołę, dostałem od niej list, w którym pisała, że się zakochała. I że wychodzi za mąż. Byłem załamany. Kobieta, którą kocham nigdy nie będzie moja. Poprosiłem ją o ostatnie spotkanie. Zgodziła się. Najpierw rozmawialiśmy, a w powietrzu wisiała niezręczna atmosfera. Poszliśmy do baru. Zamówiliśmy wino. Po pierwszej butelce rozluźniliśmy się. Nie wiem jak to wyszło, ale poszliśmy do łóżka. Następnego dnia Dorota wyjechała. To był ostatni raz kiedy ją widziałem. Dopiero niedawno dostałem od niej list o Tobie. Jeśli kiedykolwiek będziesz czegoś potrzebować, możesz się do mnie zwrócić.
Jan Ragwiński

Teraz była załamana. Ania usiadła na podłodze i płakała. Tam znalazł ją Czarek, który usiadł obok niej i trzymał ją za rękę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam. Oto kolejna część. Dziękuję, za miłe komentarze i ponad sto odwiedzin . To naprawdę motywuje do dalszego pisania. W tej części opowiadania zaczną się prawdziwe problemy Ani.


Od tamtego pamiętnego dnia minęły już dwa miesiące. Czarek nie potrzebował już odpowiedzi. Wiedział, że Ania go kocha tak samo mocno jak on ją. Mimo że, minęło już tyle czasu, to wciąż byli sensacją wśród ich znajomych. Ania wreszcie czuła się szczęśliwa. Lecz pewnego dnia szczęście się skończyło. Wróciła do domu i chciała zadzwonić do mamy. Nie mogła się dodzwonić. Stwierdziła, że pewnie wyciszyła telefon i zostawiła w torebce. Minęła 17, więc mama powinna być już w domu, ale wciąż jej nie było. Zadzwoniła jeszcze raz, ale wciąż nie odbierała. Ania strasznie się bała, że coś jej się stało. I niestety miała rację. Około 20 odebrała telefon ze szpitala. Dowiedziała się, że jej mamę potrącił samochód i że jest w bardzo poważnym stanie. Ania natychmiast pobiegła do szpitala. Stan pani Kołodziejczyk okazał się poważniejszy niż lekarze się spodziewali. Potrzebna była operacja, by mogła przeżyć. Ale jeśli przeżyje to nie będzie mogła chodzić. Już nigdy. Od kiedy lekarze zabrali ją na salę do czasu, kiedy jeden z doktorów podszedł do Ani minęło 5 godzin.
- Jesteś córką pani Kołodziejczyk?
- Tak. Operacja się udała?
- Bardzo mi przykro... Twoja mama nie przeżyła.
- Co? Nie, to niemożliwe. - powiedziała przez łzy. - To niemożliwe!
***
Tydzień później odbył się pogrzeb. Nie przyszło wiele ludzi. Tata Ani nie zjawił się, by pożegnać byłą żonę. Ania szła za trumną obok Czarka. To on pomógł jej przetrwać. Ostatni tydzień spędziła u niego w domu. Pomagał jej otrzeć łzy, których nie miała siły sama otrzeć. A teraz szedł trzymając ją za rękę.
***
Po pogrzebie Ania miała wrócić do Czarka, ale na chwilę zajrzała do jej domu. Zajrzała do pokoju mamy. Na łóżku zobaczyła listy. Było ich kilka, ale tylko jeden był otwarty. Ania wzięła go do ręki i zaczęła czytać.

Droga Doroto!
Ignorujesz wszystkie połączenia, więc napisałem do Ciebie list. Muszę powiedzieć Ci coś co dręczy mnie już od wielu lat. Pamiętasz dzień, w którym wzięliśmy ślub? Kochałem Cię wtedy bardziej niż cokolwiek na świecie. Nie wiem, czy ty umiałabyś kiedykolwiek pokochać coś, tak bardzo jak ja Ciebie. Nie wiem, czy umiałabyś cokolwiek pokochać. Ale wracając do rzeczy. Byłaś dla mnie wszystkim. A ty po prostu mnie zdradziłaś. I myślałaś, że ja nigdy się o tym nie dowiem. Ale dowiedziałem się. Rozbiłaś moje serce na milion kawałków. Nie będę płacił alimentów, bo nie mam dla kogo. Dla dziecka, które nie jest moje, czy dla żony, która nigdy nie była moja? Mam nadzieję, że masz wyrzuty sumienia. Bo powinnaś je mieć. Kocham Anie, ale nie wiem, czy mogę dalej ją kochać. Myślę że nie mogę być dla niej dłużej ojcem. Powinnaś powiedzieć jej kto jest jej prawdziwym ojcem. Jeśli sumienie daje Ci żyć, to niech Ci się dobrze wiedzie.
Piotr
 

 
Witam. Przez tydzień nic, nie pisałam, ale po prostu nie miałam natchnienia. Ale oto kolejna część historii. Mam dzisiaj bardzo dobry humor, więc historia nie będzie tragiczna. Fragment dość krótki, ale treściwy.
Polecam piosenkę:

Po rozmowie z Czarkiem Ania czuła się jeszcze bardziej przygnębiona, ale postanowiła skorzystać z jego rady. Czekała na dalszy przebieg wydarzeń. Następnego dnia poszła do szkoły nieco smutna i nieco zaciekawiona. Była ciekawa kimże jest ukochana Czarka. Miała nadzieję, że ta dziewczyna nie złamie mu serca, bo jest bardzo dobrym chłopakiem. Kiedy tylko podeszła pod klasę chciała znaleźć Czarka i spytać się o to. Ale za nim ona znalazła jego, on znalazł ją.
- Ania! Musimy porozmawiać. - powiedział ciągnąc ją za rękę.
Ciągnął ją korytarzem w stronę pustej klasy. Weszli do środka, a on zamknął drzwi.
- Czarek o co chodzi?
Nic nie odpowiedział.
- Czarek?!
- Próbowałem...
- Co próbowałeś?
- Chciałem... Nadal chce zrobić tak jak mówiłaś, ale nie mogę!
- Nie krzycz na mnie! O co ci chodzi?!
- Kocham cię! - krzyknął, a potem dodał ciszej – O to chodzi. Proszę powiedz, że ty też.
Ania stała jak wryta. Nie wiedziała co powiedzieć. Nigdy nie zastanawiała się czy go kocha. Lubiła spędzać z nim czas i czuła się przy nim swobodniej niż przy kimkolwiek innym.
- Nie wiem. - powiedziała. - Nigdy nie zastanawiałam się czy kogoś kocham. I nie wiem co zrobić, bo nigdy nikogo nie kochałam. Nie wiem jak to jest i myślę że potrzebuję czasu...
- Czasu? Na co?
- Żeby zastanowić się co czuję. Daj mi jeden dzień. Jutro ci odpowiem.
Czarek spojrzał na nią oczami pełnymi nadziei i strachu. Miał takie piękne oczy.
- Dobrze. - powiedział. - Więc, do jutra.
- Czarek, poczekaj. - powiedziała Ania, podbiegła do niego, zarzuciła mu ręce na szyje i pocałowała.
 

 
Witam. Wczoraj były walentynki. Nie martwcie się jeśli spędziliście je sami. Mnóstwo ludzi je tak spędza! A dzisiaj mamy dzień singla i to jest nasz dzień.


Ale teraz czas na dalszą część historii, a do przyjemniejszego czytania polecam piosenkę :


Od pechowego początku roku minął już miesiąc, a Ania i Czarek zbliżyli się do siebie. Coś ciągnęło ich ku sobie jak dwa magnesy. Całe przerwy spędzali rozmawiając o rzeczach, które tylko oni rozumieli. Ale Ania zbliżyła się także do innych dziewczyn z klasy, które traktowały ją trochę łagodniej. Mimo poprawy sytuacji towarzyskiej wciąż obawiała się o swój los. Jej tata nadal nie chce płacić alimentów, więc jej mama wniosła sprawę do sądu. Ale teraz Ania siedziała w swoim pokoju zamartwiając się tym wszystkim. Chciała komuś się wyżalić, ale nie wiedziała komu. Po dłuższej chwili przełamała się i podeszła do telefonu. Wybrała numer i zadzwoniła.
- Halo?
- Cześć Czarek, tu Ania. Jesteś zajęty?
- Nie, a czemu pytasz?
- Chciałam poprosić kogoś o poradę. To może zacznę od początku. Od jakiegoś czasu moje życie się uspokoiło. Ale nie do końca. Moi rodzice są rozwiedzeni, a tata nie chce płacić alimentów. Mama złożyła pozew do sądu, ale jak na razie czułam się szczęśliwa, więc jestem prawie pewna, że to się nie uda.
- Dlaczego jesteś prawie pewna?
- Bo życie nauczyło mnie, że jeśli jesteś zbyt szczęśliwy, to zaraz się coś spierdoli.
- Tego życie nauczyło ciebie. Mnie nauczyło, że jeśli otoczysz się ludźmi, którym na tobie zależy to zadbają o to, żeby nic się nie spierdoliło.
- Czyli radzisz mi, żebym spokojnie czekała na obrót spraw?
- Skoro tak twierdzisz...
Ania roześmiała się. Z takim psychologiem to ona jeszcze nie rozmawiała.
- A czy ty mogłabyś mi poradzić w jednej rzeczy?
- W sumie, czemu nie? O co chodzi?
- Bo, wiesz... To nie jest łatwa sprawa...
- No, wyduś to z siebie!
- No, więc... Zakochałem się. I nie wiem jak to jej powiedzieć.
- Ach... Niezbyt znam się na miłości, ale przeczytałam parę powieści o miłości i jeśli to do mnie należałby wybór jak się o tym dowiem, to chciałabym żeby to nie był byle jaki moment. Żeby to nie było w jakimś strasznie smutnym, albo bardzo szczęśliwej chwili mojego życia, żebym umiała odpowiednio zareagować. I żeby ten chłopak powiedział mi to osobiście, najlepiej gdzieś na uboczu, lub przy małej grupie ludzi... bo przecież miłość nie jest na pokaz. Kategorycznie nie chciałabym, żeby chłopak napisał mi to w esemesie, na Facebooku lub powiedział przez telefon. Jeśli kocha to powinien mieć odwagę. Ale najgorszą rzeczą jaką mógłbyś zrobić to powiedzenie tego dla żartu. To jest najgorsze co można zrobić. Bawienie się ludzkimi uczuciami jest gorsze niż wbicie sztyletu w plecy. To... To jest właśnie to co myślę o wyznawaniu miłości.
- Dzięki za poradę.
- Nie ma za co. - powiedziała Ania i się rozłączyła.
 

 
Nie wiem jak wy, ale ja bardzo lubię oglądać filmy na YouTube, na których ludzie coverują znane utwory, albo tworzą własne. W tym poście chciałabym pokazać wam moje 6 ulubionych wykonań młodych artystów.

#6 Jasmine Thompson - Wrecking Ball

#5 Magdalena Dogiel - Antynarkotykowa

#4 Paula Brzóska - Take Me To Church

#3 Julia Zalewska - Hallelujah (po polsku)

#2 Edyta Bąk - Dernière Danse

#1 Filip Sterniuk - Dni, Których Jeszcze Nie Znamy
 

 
Pierwsza była fizyka. Nauczycielka była bardzo surowa i sama postanowiła posadzić swoich uczniów. Jak większość nauczycieli miała swoich pupilków. Ania miała szczęście być jednym z nich, więc nauczycielka wybrała jej miejsce, w którym siedziała w tamtym roku. Była to trzecia ławka przy oknie. Ku zaskoczeniu Ani (i trochę ku radosze) pani posadziła koło niej Czarka. Lekcja się zaczęła, a kiedy nauczycielka była zajęta pisaniem na tablicy, na ławce Ani znalazł się liścik.

Co ty sobie myślisz grubasie? Czarek jest mój.
Jeśli chcesz żebym nie wyjawiła twojej tajemnicy
to lepiej zostaw go w spokoju.

Patrzyła chwilę na liścik i wtedy nauczycielka zapytała:
- Aniu, dlaczego nie piszesz?
- Przepraszam, zamyśliłam się. - odpowiedziała i wzięła do ręki długopis. Szybko przepisała notatkę i chciała odpisać na liścik, ale on zginął. Szukała wszędzie, ale nigdzie go nie było. I wtedy go zobaczyła. Miał go Czarek i coś na nim pisał.
- Mógłbyś mi to oddać? - spytała szeptem.
- Nie. - odpowiedział. - Oddam go autorce.
Odwrócił się i poprosił, żeby dziewczyny za nami podały go do Marysi, która to napisała.
Ania po chwili odwróciła się i spojrzała na Marysię. Była wściekła. Ania wiedziała, że nie ma żadnych szans, żeby nikt nie dowiedział się o jej tajemnicy. Do końca lekcji siedziała zdenerwowana, a kiedy zadzwonił dzwonek zerwała się z miejsca i ruszyła szybko do drzwi. Kiedy wychodziła jej niedomknięty plecak zaczepił się o drzwi i wysypały się z niego wszystkie rzeczy. Usłyszała gromki śmiech i szybko zbierała swoje rzeczy do plecaka. Pani nie było już w sali, a ją otaczało kółko gapiów. Nie wiadomo skąd pojawił się Czarek pomagając jej zbierać rzeczy. Gdy wszystko już miała w plecaku wybiegła z sali ze łzami w oczach. Nie wiedziała dlaczego płacze. Być może dlatego, że ktoś zechciał jej pomóc.




Być może jeszcze dziś dodam kolejny rozdział. Zastanawiam się także czy równocześnie nie pisać drugiej historii także o nieszczęśliwej miłości, czy może najpierw skończyć tą, a potem napisać drugą.
Veritta
 

 
Wakacje pomiędzy pierwszą a drugą klasą gimnazjum nie były takie wspaniałe jakie miały być. Tata Ani oświadczył jej mamie, że się zakochał. I to w nie byle kim, ale w o 20 lat młodszej sąsiadce – Jennifer. Jennifer pochodziła ze Stanów Zjednoczonych i wyglądem przypominała Ani lalkę Barbie. Ale mimo wyglądu sympatycznej lalki, Jennifer była wredna i bardzo nie lubiła Ani i jej mamy. Była dla nich opryskliwa i niemiła. Ale wróćmy do rzeczy. Rodzice naszej bohaterki rozwiedli się, a sąd zarządził, że Ania zostanie z mamą. Dziewczyna była zadowolona z decyzji sądu, bo mimo że, kochała ojca nie chciała mieć do czynienia z nim ani z jego narzeczoną. Kochała go, ale i nienawidziła za to, że zniszczył ich rodzinę i za to, że skrzywdził jej mamę. A jeśli już mówimy o jej mamie, to postanowiła wrócić do swojego panieńskiego nazwiska. Nie nazywała się już Dorota Górska, tylko Dorota Kołodziejczyk. Po rozwodzie Ania i pani Kołodziejczyk nie miały łatwego życia. Mimo zarządzonych alimentów brakowało im pieniędzy. Pani Dorota zarabiała w pracy mało i musiały żyć o wiele skromnień. W sierpniu ledwo starczyło na podręczniki dla Ani. Po wakacjach Ania wróciła do szkoły w jeszcze gorszym nastroju niż kiedy z niej wychodziła ostatni raz. Nie zauważyła tego z początku, ale w wakacje sporo schudła. Doszła do takiego wniosku gdy wkładała mundurek, który był zdecydowanie za luźny. W dziwnym nastroju przestąpiła próg szkoły.
Do dzwonka zostało jeszcze kilka minut, kiedy do Ani podszedł jakiś chłopak.
- Hej. Jestem Czarek i jestem nowy w tej klasie.
Dziewczyna spojrzała niepewnie na wyciągniętą ku niej dłoń i powiedziała:
- Miło cię poznać. Jestem Ania.
Uścisnęła mu dłoń, a on o dziwo usiadł obok niej na ławce. Przyjrzawszy mu się bliżej Ania zauważyła, że jest bardzo przystojny. Miał blond włosy ułożone w perfekcyjną fryzurę i łobuzerski uśmiech.
- Co czytasz Aniu?
- Nic takiego. - powiedziała i szybko schowała książkę do plecaka.
- To Harry Potter? - spytał. - Myślałem, że już trudno o jakiegoś Potterhead, który faktycznie przeczytał książki!
Ania uśmiechnęła się nieśmiało, a wtedy zadzwonił dzwonek.

Czarek:


Ania
 

 
Witam. Zanim poznacie historię, opowiem trochę o głównej bohaterce. Nazywa się Anna Górska. Ma 15 lat i jest w ostatniej klasie gimnazjum. Ania wyróżnia się wyglądem. Ma czarne włosy, bladą cerę i fioletowe oczy. Z trudem zawiera przyjaźnie i inne znajomości. Jest samotniczką skrzywdzoną przez ludzi i odsuniętą na bok. W pierwszej klasie opuściła ją najlepsza przyjaciółka. Wtedy coś pękło w Ani. Nie potrafiła żyć tak jak wcześniej. Nie umiała być odtrącona. Ludzie uznawali ją za kujonkę, a niektórzy za dziwaczkę. Udało jej się to wytrzymać tylko dzięki jednemu chłopakowi. Kuba też był uznawany za kujona. Miał kilku przyjaciół, ale nie był specjalnie popularny. Był zawsze miły dla Ani i jej nie wyśmiewał. Ania czuła się jakby miała przyjaciela, ale bała się nazwać Kubę przyjacielem. Wszyscy jej przyjaciele zawodzą, więc wolała by Kuba został jej kolegą. W wakacje po pierwszej klasie tylko on utrzymywał kontakt z Anią. Ale on także nie wiedział co się z nią dzieje. Tylko jej mama coś podejrzewała, ale nikt nie wie czy dobrze. Nikt nie wiedział ile łez wylewała każdej nocy...

 

 
Witam. Nazywam się Veritta. Chciałabym opowiedzieć wam historię pewnej dziewczyny. Nie jest to łatwa i wesoła historyjka. Jest w niej dużo bólu, łez i cierpienia. Ale oprócz tego są też wesołe fragmenty. Czymże jest smutek skoro nie zna się radości? Tytuł podpowiada nam, że jest to historia o miłości. Nie jest to typowy romans z Romeem i Julią. Nikt z was nie chciałby przeżyć takiej historii. Może ktoś z was doświadczył czegoś podobnego. Nie mówię, że ta historia jest prawdziwa, ale komuś mogło się coś takiego przydarzyć. Na samym początku ostrzegam - to się nie skończy dobrze. Więc jeśli ktoś z was lubi smutne historie, ta powinna wam się spodobać.